Felietony Posła

O mały włos

        Turcja jest jednym z ważniejszych partnerów zarówno państw Unii Europejskiej jak i całego świata jeśli chodzi o handel i przede wszystkim bezpieczeństwo. Geostrategiczne położenie Turcji powoduje, że jest ona naturalnym buforem miedzy Bliskim Wschodem, a Europą. Chcąc, czy nie chcąc rozdziela świat islamski od zachodniego modelu kulturalnego. Jest największym rynkiem Bliskiego Wschodu, jednym z najludniejszych krajów i światową potęgą wojskową. Bardzo  ważne w polityce międzynarodowej jest to, że  przez swe prozachodnie aspiracje przynajmniej na razie bardziej sprzyja naszemu zapatrywaniu  na świat, niż światopoglądowi reprezentowanemu przez zwolenników np.: państwa islamskiego.

 

          Dlatego z tak wielkim niepokojem przyjąłem informacje, na szczęcie o nieudanym puczu wojskowym jaki miał miejsce w tym kraju. Sam fakt próby obalenia demokratycznie wybranego rządu świadczy o niebywałych napięciach jakie mają miejsce w Turcji i o tym, że kraj ten stoi na rozdrożu. Demokratyczne przemiany jakie miały miejsce w ostatnich dekadach były do tej pory zabezpieczane przez wojsko. Turcja na obronność wydaje najwięcej spośród krajów demokratycznych, gdyż jest to ok. 7-8% PKB, dla porównania w Polsce to niecałe 2%. Silne i wszechobecne wojsko ma przede wszystkim za zadanie utrzymanie jedności kraju wobec oporów z jakimi demokratyczny model rządzenia spotyka się zwłaszcza w jego wschodnich regionach, a także  stoi na straży niepodzielności państwa wobec drążących je konfliktów wewnętrznych. To kraj islamski próbujący z niemałą skutecznością pogodzić tradycyjne wartości z nowymi realiami. Trwająca od kilkunastu już przecież lat zawierucha na bliskim wschodzie powoduje, iż w istocie dobre przemiany odbierane są przez miejscowych radykałów jako próba narzucenia przez zewnętrzne siły światopoglądu. Radykalizm, który przybrał na sile dzięki zabiegom islamistów powoduje, że niemała część Turków z daleko idącą niechęcią podchodzi do kolejnych inicjatyw rządu.

 

            Przyczyn tej sytuacji jest wiele. Z jednej strony jest to kwestia braku szerokiego konsultowania się ze społeczeństwem posunięć kolejnych rządów, z drugiej jednak jest to również wina samego  Zachodu, który z delikatnością słonia w składzie porcelany próbował ustabilizować sytuacje na Bliskim Wschodzie poprzez kolejne interwencje zbrojne. Konsekwencją tych ostatnich jest zaś państwo islamskie, wojna domowa w Iraku, kolejne rewolucje i przede wszystkim stworzenie przeświadczenia o tym, iż państwa zachodu są agresorami mającymi za cel podbój. To musi rodzić sprzeciw zwłaszcza w kraju o niezbyt głębokiej demokracji. Przy tych faktach pytaniem otwartym pozostaje jak sobie z tym problemem poradzić. Demokratyczna Turcja jest bowiem niezbędna dla utrzymania świata jaki znamy. Bez niej Europa może stanąć oko w oko z wojną toczoną na jej granicach, której skalę można porównywać jedynie z zagrożeniem jakie stwarzał Związek Radziecki, gdyby zimna wojna przerodziła się w gorącą.  

 

 

                                                             /-/ Killion Munyama