Felietony Posła

Świąteczna odwilż

Opublikowano 30 marca 2013 r., 20. 45

W ubiegłym tygodniu negocjacje prowadzone przez Unię Europejską z Białorusią zbliżyły się o krok do normalizacji stosunków pomiędzy stronami. Efektem rozmów była deklaracja strony białoruskiej zwolnienia i rehabilitacji w najbliższych dniach więźniów politycznych. Ich oswobodzenie było bowiem warunkiem podjęcia przez Unię Europejską rozmów o obniżeniu kosztów uzyskania wiz uprawniających do przekroczenia granic Unii przez białoruskich obywateli oraz stanowiło podstawę do zastanowienia się nad możliwością odblokowania środków zdeponowanych w europejskich bankach przez przedstawicieli reżimu. Te ostatnie stanowiły istotny bodziec, który bez mała rok temu spowodował przekonanie białoruskich władz o zdecydowaniu państw wchodzących w skład Unii Europejskiej co do ochrony łamanych na Białorusi praw człowieka.

 

Państwa wspólnoty decydowały o zamrożeniu aktywów 243 osób, w tym samego prezydenta Aleksandra Łukaszenki oraz wprowadziły zakaz wjazdu do krajów członkowskich UE. Poza osobami fizycznymi zamrożono również środki należące do 32 białoruskich przedsiębiorstw co w pewnym stopniu wpłynęło na finansowanie reżimu.

 

Te, uderzające w interesy prywatne posunięcia spowodowały tak długo oczekiwany przełom, niemniej pytaniem otwartym pozostaje szczerość intencji władz Białorusi oraz czas na jaki restrykcje zostały złagodzone. Białoruś ustami prezydenta Łukaszenki składała w ostatnich latach bardzo wiele obietnic poprawy z których w dłuższej perspektywie nic nie wynikało. Zazwyczaj w okresach przedwyborczych lub w trakcie wahań kruchego białoruskiego systemu ekonomicznego władze w Mińsku wykazywały chęć współpracy i pojednania, które po przezwyciężeniu wewnętrznych trudności znikało. Od początku było to pomyślane jako gra mająca spowodować obranie jak najlepszej pozycji negocjacyjnej przede wszystkim w kontaktach z Rosją. Białoruś jako państwo ekonomicznie wrażliwe, którego gospodarka jest nieefektywna w bardzo dużym stopniu uzależniona jest od rosyjskich inwestycji i pożyczek. Sięgając jednak po kolejny kredyt spotyka się z warunkami, których przyjęcie jest dla niej niezwykle trudne. Rosjanie udzielając finansowania nie ukrywają, iż nie jest to pomoc lecz interes, który skutkuje żądaniami przekazania pakietów kontrolnych nad poszczególnymi białoruskimi przedsiębiorstwami. Dlatego chcąc poskromić apetyt swojego dobroczyńcy Białorusini częstokroć w chwili kryzysu wykonują przyjazne dla państw Zachodniej Europy gesty dając tym samym do zrozumienia Rosji, że mają alternatywę. To zaś powoduje, że strona rosyjska schodzi z wcześniej wygórowanych żądań i udziela finasowania niezbędnego do dalszego trwania reżimu. Ten ostatni odżywiony „finansową kroplówką” wraca do przed chwilą odtrąconych zasad i trwa w nich dalej.

 

Dlatego z wielką ostrożnością podchodzę do nakreślonego wyżej i ogłoszonego w mediach przełomu w kontaktach z Białorusią. Z doświadczeń wynika, że świadczy ono jedynie o rozpoczęciu kolejnej rundy zmagań o przetrwanie systemu.

 

/-/ Killion Munyama