Felietony Posła

Amerykański Sen

Opublikowano 22 lipca 2013 r., godz. 19.00

Przebywając obecnie w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej chciałbym odnieść się do niezwykle popularnego nie tylko w Polsce, ale również w innych częściach globu, w tym także w mojej rodzinnej Zambii mitu o tzw. „amerykańskim śnie od pucybuta do milionera” czyli jak dorobić się sławy i bogactwa zaczynając od zera. I czy rzeczywiście USA to miejsce, gdzie można dużo łatwiej, iż gdziekolwiek indziej zapracować na bogactwo.

 

Wbrew pozorom przykład Marka Zuckenberga, głównego twórcy serwisu społecznościowego facebook, którego pierwsza praca okazała się tą przynoszącą sławę i bogactwo, nie jest bynajmniej regułą wśród najbogatszych ludzi świata. Podkreślić należy, że droga na listę najbogatszych nie jest usłana różami. Lista najbogatszych obywateli USA, (przygotowywana co roku przez amerykańską edycję magazynu Forbes), jest złożona niemal w 75 proc. z tzw. self-made men’ów, czyli osób, które jedynie sobie zawdzięczają finansowy sukces. Wielu miliarderów rozpoczynało bowiem swoje kariery od najprostszych zawodów i bardzo drobnymi krokami wspinało się na szczyt.

 

Odwołując się do przykładów: Charles Schwab, którego majątek wyceniany jest na niemal 5 mld dolarów, swoją karierę rozpoczął od zbierania orzechów włoskich w sadach w okolicy Sacramento, gdzie obecnie przebywam. Z kolei David Murdock, amerykański businessman, właściciel koncernu spożywczego Dole, pierwsze pieniądze zarobił wymieniając olej na stacji benzynowej. Założyciel Beal Bank, Teksańczyk Andrew Beal, kapitał potrzebny do otworzenia pierwszego oddziału banku zebrał naprawiając stare, zepsute telewizory i sprzedając je przez akwizycję mieszkańcom swojego rodzinnego Dallas, gdzie będę pod koniec tygodnia. Jego następne zajęcie – handel nieruchomościami – pozwolił zgromadzić mu potrzebne 3 mln dolarów. Dziś jego majątek wyceniany jest na 4,5 mld dolarów.

 

Jak się dowiedziałem w czasie prywatnej rozmowy, jednym z najbardziej popularnych zajęć, od jakich zaczynali amerykańscy przyszli bogacze to roznoszenie gazet. W ten sposób swoje pierwsze pieniądze zarobili między innymi tacy miliarderzy jak: Sheldon Adelson, Dennis Washington, Patrick McGovern czy T. Boone Pickens.

 

Choć wymienione wyżej prace nie należą do najbardziej ambitnych, z perspektywy czasu obecni miliarderzy zgodnie twierdzą, że ich pierwsze doświadczenia zawodowe były cenną lekcją, która zaprocentowała w przyszłości.

 

Należy więc powiedzieć, że amerykański sen nie jest fikcją. Wielu udało się spełnić swoje marzenie o bogactwie. Czy ciężka praca od najmłodszych lat jest jednak wystarczającym warunkiem do osiągnięcia sukcesu? Na pewno nie i dlatego nie każdy przejdzie drogę od pucybuta do milionera. Być może warto jednak chociaż spróbować i nie czekać z założonymi rękami na uśmiech losu, bez względu na to w jakim kraju żyjemy.

 

/-/ Killion Munyama