Felietony Posła

Jedziemy na wycieczkę

     Ameryka różni się od Europy. Język i model przeciętnych ludzkich zachowań są nieco inne, bardziej bezpośrednie i bezpruderyjne. W stosowanej za oceanem odmianie języka angielskiego niemal nie występują zwroty grzecznościowe takie jak „Pani”, „Pan” przeciętna rozmowa jest natomiast znacznie bardziej bezpośrednia bez zawracania sobie głowy różnicą wieku, czy pozycją. Brak otoczki powoduje swoiste zaoszczędzenie czasu, gdyż w przypadku załatwiania jakiejkolwiek sprawy można od razu przejść do konkretów. Czas, który za oceanem jest uważany za szczególną wartość przyświadcza o zależności w myśl, której za człowieka skutecznego uważa się tego kto pożytkuje to dobro na rozmowy z konkretnymi ludźmi o konkretach.

 

     Powyższe reguły rządzą również amerykańską polityką, stąd nic dziwnego, że w trakcie wizyty w Stanach Zjednoczonych Premier Beaty Szydło nikt z przedstawicieli władzy centralnej nie wyraził zainteresowania spotkaniem z nią. Odbijająca się szerokim echem za oceanem sprawa Trybunału Konstytucyjnego oraz podporządkowanie władzy mediów publicznych mimo, że interesująca w kontekście wzajemnych realizacji nie odnajdywała osoby decyzyjnej w postaci Pani Premier. Architektem decydującym o kierunku zmian jest bowiem ktoś inny, a styl bezpośrednich i pozbawionych pruderii relacji powoduje, że zbędnym jest rozmowa przez pośredników. Między wierszami przekazana została również dezaprobata dla kierunków zmian w Polsce. Szereg wypowiedzi towarzyszących wizycie, tak po stronie polskich jak i amerykańskich komentatorów dał wyraz zaniepokojeniu zmianom polityki międzynarodowej, wewnętrznej oraz gospodarczej. Polska będąca przymusem wśród krajów byłego bloku wschodniego jeśli chodzi o wdrażanie modelu demokratycznego państwa prawa niebezpiecznie dryfuje w kierunku autorytaryzmu skupiającego w jednym ręku władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Która na dodatek skutecznie zdobywa prym nad mediami celem promocji jedynie słusznych idei rodzących się w zamysłach obecnej władzy. Zachowania, w których łamie się obowiązujące przepisy prawa poprzez np.: nierespektowanie zapisów dotyczących konieczności publikacji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego by mogło ono wejść w życie nie może i nie znajdzie aprobaty w społeczności międzynarodowej, czego demonstracją była opisywana wizyta.

 

     Jawne łamanie prawa nie służy bowiem państwu, a jedynie doraźnie poprzez siłę legitymuje władzę. Spycha już nieźle wpojone mechanizmy demokracji na drogę, którą podążyły takie kraje jak Rosja, czy Białoruś. Chwilowo tworzy swoisty porządek, niemniej w dłuższej perspektywie jest zalążkiem bardzo poważnego kryzysu społeczno-ekonomicznego. Władza, która nie respektuje prawa i nie zna publicznej krytyki nie zna umiaru również jeśli chodzi o błędy. Te zaś skrywane ujawniają się dopiero, gdy jest zbyt późno.

     

                                                                            /-/ Killion Munyama