Felietony Posła

Kilka słów o demokracji

Opublikowano, 26 stycznia 2014 r., godz. 19.00

Wydarzenia jakie od kilku dni rozgrywają się na Majdanie poruszają nas wszystkich. Ukraina po raz kolejny w ciągu dekady wybiera, w którą stronę chciałaby podążać i w jakim miejscu w przyszłości się znaleźć. Od momentu odłączenia się od ZSRR w 1991 r. Ukraina kilkakrotnie zawierzała różnym przywódcom, którzy z czasem okazywali się rozczarowujący dla społeczeństwa.

Startując na początku lat dziewięćdziesiątych w zbliżonych do Polski warunkach ogólnej degrengolady ekonomiczno-polityczno-społecznej Ukraińcy w zbyt szerokim stopniu zawierzyli, że silny przywódca jest w stanie wyprowadzić ich kraj na tzw. prostą. Zapewnić dobrobyt i spełnić „sen o Zachodzie” jaki wówczas był raczej wizją, niż rzeczywistością. Wreszcie, by dekadę później zacząć naśladować polskie rozwiązania systemowe po to, aby powtórzyć sukces jaki odnieśliśmy na polu transformacji.


Po „Pomarańczowej Rewolucji” obiecywano sobie wiele. Zamiarem tych, którzy zostali przez nią wyniesieni miało być stworzenie jasnych i czytelnych mechanizmów politycznych, które ograniczą możliwość kumulowania władzy w rękach jednego człowieka, czy wąskiej grupy ludzi. Marzenie o odnowie stłamszone zostało jednak przez prozę wyborów przed jakimi stała nowa władza. Prozę konieczności rozliczeń z przeszłością i wynoszenia do władzy tych, którzy zamiast działać w imię pomyślnej przyszłości kraju skupili się na walce ze swoimi poprzednikami i akumulacji władzy.

Od akumulacji władzy był, zaś tylko krok do powstania zjawiska wszechobecnej korupcji oraz układów i układzików, które wypierały wolność gospodarczą. Wyparcie tej ostatniej spowodowało zaś, że w chwili próby jaką był kryzys ekonomiczny ukraińska gospodarka zaczęła osuwać się w przepaść, z której wyjść nie może do dnia dzisiejszego. Układy stanowiące niejednokrotnie jedyny wyznacznik ekonomicznego sensu pewnych działań gospodarczych stały się w systemie, któremu zabrakło pieniędzy kulą u nogi ciągnącą w dół również tą część biznesu, która oparta była na zdrowych podstawach.  W efekcie doszło do eskalacji potrzeb pożyczkowych państwa, które uzależnione od zewnętrznego kredytu stało się zakładnikiem tych co ów kredyt udzielają.


Do powyższego dodać należy, że dotychczas sprawujący na Ukrainie władzę nie chcieli się z tą władzą rozstawać przez co pożyczali i w dalszym ciągu mieli zamiar pożyczać od tych, którzy obok zabezpieczenia nie stawiali żadnych dodatkowych wymogów, zwłaszcza politycznych. Dlatego postawieni pod ekonomiczną ścianą wybrali Rosję zamiast dającej więcej, ale żądającej reform Unii Europejskiej. To ostatnie przelało szalę goryczy i stało się bodźcem do wydarzeń, które obserwujemy.


Osobiście, jako zwolennik możliwie najpełniejszej demokracji oraz gospodarki wolnorynkowej bacznie przyglądam się wydarzeniom jakie mają miejsce w Kijowie mając nadzieję, że demokracja zwycięży. Mam przy tym nadzieję, że zwycięstwo to dokona się bez dalszego rozlewu krwi przy pomocy wyborów powszechnych. Wierzę, że naród ukraiński podejmie słuszne decyzje, ale przede wszystkim, że jeśli dojdzie do wyniesienia na piedestał władzy nowych politycznych liderów, ci nigdy nie zamienią się miejscami z tymi, których aktualnie obalają.

 

/-/ Killion Munyama