Felietony Posła

Na początku było słowo

              Zanim ludzkość zdefiniowała ustrój zwany demokracją widziała, że podstawową wartością popychającą ją cywilizacyjnie do przodu jest wolność głoszenia swoich poglądów przez każdego kto ma na to ochotę. Okresy, które zwykło się nazywać ciemnymi, mrocznymi w dziejach ludzkości zaczynały się zawsze od ograniczania wolości słowa i zmuszania członków społeczeństwa do przyjmowania i głoszenia poglądów wyłącznie słusznych. Niezależnie, czy mamy do czynienia z krępującymi wolną myśl dogmatami średniowiecza czy współczesnymi dyktaturami zawsze zalążkiem ich stabilizacji jako formy ustrojowej było ograniczenie swobody głoszenia tego co się chce oraz wpajanie przez środki masowego przekazu jedynie słusznej „prawdy”. Metody działania się zmieniały, w średniowieczu wbijaniu dogmatów służyła ambona, następnie słowo pisane, dziś są to media. Jak mawiał Goebels kłamstwo powtórzone publicznie 1000 razy staje się prawdą. Dlatego od przejęcia masowych nośników informacji rozpoczyna się każda dyktatura. Kolejnymi krokami są zawsze nagięcie do woli władzy aparatu siły i sądownictwa.

 

                  Nowa ustawa medialna, której pierwszym owocem stało się nominowanie Jacka Kurskiego na prezesa TVP jest krokiem, który zdecydowanie źle wróży. Jeśli przy tym o przywróceniu „demokracji” w mediach publicznych mówi w wywiadach dla Radia Maryja i TV Trwam Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz sytuacja staje się naprawdę poważna i zapowiada próbę otwartego sterowania opinią publiczną za pomocą tuby propagandowej jaką mogą i jaką raczej staną się państwowa telewizja i radio. Za przygnębiające uznać w tym przypadku należy w szczególności, iż wyrażona protestami opinia co do dziejących się zmian została bez echa, co dowodzi z zamierzenia siłowego wdrożenia reformy równie doniosłej jak zamach na funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego.

 

                  Ignorancja władzy w odniesieniu do społecznego sprzeciwu nie może jednak zwalniać każdego z nas z jego wyrażania. Wolne słowo jest bowiem podstawą demokracji, a ta decyduje o losie nas wszystkich    będąc fundamentem do szeregu swobód w tym wolności gospodarczej. Określa świadomość i możliwość wyrażania ocen, przedstawia prawdę z różnych punktów widzenia. Bez niej zarówno polityka państwa w wymiarze zarówno społecznym jak i ekonomicznym stanie się nieczytelna. Stanie się alternatywną rzeczywistością, w której jedno się dzieje a drugie się ogląda i czyta. Maszyna propagandowa nie zna bowiem takiego zwrotu jak „porażka”, zna za to bardzo dobrze słowa „wróg”, „sukces” i „przeinaczenie”. Zdaje sobie również sprawę, że to jej przyjdzie grać do końca chociażby na Titanic-u.

                                                                     

 

 /-/  Killion Munyama