Felietony Posła

Nie tylko geograficznie w centrum!

Opublikowano 26 maja 2013 r., 21.00

Polska jest pod wieloma względami największym państwem Europy Środkowo-Wschodniej. Posiadamy drugie co do wielkości (zaraz po Ukrainie) terytorium, jesteśmy na drugim miejscu pod względem ilości obywateli i niekwestionowanie jesteśmy gospodarczym liderem regionu. Nasz rynek jest o dwa i pół razy większy od kolejnej w rankingu Austrii i niemal trzy razy większy od gospodarki Ukrainy. Nasz rynek kapitałowy, reprezentowany przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie również od kilku do kilkunastu razy przekracza wartością transakcji obroty giełd w państwach ościennych z wyłączeniem Niemiec.

 

Budowana pozycja lidera wzmocniła się w ostatnich latach dzięki istniejącej do chwili obecnej sytuacji na świecie. Od 2008 r. szliśmy ciągle do przodu, gdy w tym czasie nasi sąsiedzi się cofali.

 

Mimo, iż w ostatnich latach skupieni na problemach wewnętrznych zapomnieliśmy o wyżej przedstawionych faktach, w dobie nowego otwarcia i rozdania ról po kończącym się kryzysie nasza pozycja jako lidera Europy Środkowo-Wschodniej jest niekwestionowana, by nie powiedzieć, że się ją na nas wymusza. Jako przykład tego ostatniego odczytuję propozycję Prezydenta Czech złożoną w ubiegły piątek w Ministerstwie Gospodarki w Warszawie. W trakcie odbytej tam konferencji „Współczesność i rozwojowe trendy czesko-polskich stosunków gospodarczych”. Prezydent Czech zaproponował połączenie giełd warszawskiej i praskiej tak, aby stworzyć - z siedzibą w Warszawie - jedną środkowo-europejską giełdę, która będzie silniejszym graczem przeciwko innym czy konkurentem dla innych giełd.

 

Prezydent Zeman mówił, iż warszawska giełda odnosi sukcesy podkreślając, że już dawno przekroczyła wyniki giełdy w Wiedniu. Wskazywał przy tym, że praska giełda nie ma się dobrze nie tylko z braku kapitału, ale i zdolności menadżerskich. Dodał, że na GPW notowanych już jest siedem przedsiębiorstw czeskich, a kolejne – szukające szans rozwojowych - mogły by zgłaszać się bez potrzeby poszukiwania kapitału we Frankfurcie czy Wiedniu.

 

Praska giełda jest niewielka w porównaniu do warszawskiej. Na naszym parkiecie notowanych jest ponad 400 spółek, których kapitalizacja wynosi ponad 180 mld euro, natomiast na giełdzie w Czechach ok. 30 spółek o kapitalizacji 28 mld euro. Dlatego czeskie spółki myślące na poważnie o pozyskaniu pieniędzy z rynku kapitałowego lub poszukujące większych środków starają się szukać pomocy u sąsiadów albo rezygnują z aspiracji rozwojowych. To ostatnie marginalizuje czeską gospodarkę, która własnymi siłami nie jest w stanie stworzyć przedsiębiorstw o globalnym zasięgu, a potencjalnie dobrze rokujące perełki przymusza do pozyskiwania kapitału za akcje na rynkach zewnętrznych. Odwrotnie, praska giełda jako rynek płytki i niepewny nie jest w stanie konsolidować czeskiego kapitału, który również zasila rynki ościenne.

 

Czesi zdając sobie sprawę, iż w nowym – pokryzysowym – świecie tylko silni będą coś znaczyć, zaś rolą słabych będzie bierne wykonywanie ich woli. Kierując się zatem w stronę naturalnego partnera wyrazili wolę złączenia się. Mam nadzieję, że nie jako jedyni, gdyż tylko jako cała Europa Środkowo-Wschodnia możemy aspirować do roli głosu mającego znaczenie w przyszłym świecie.

 

/-/ Killion Munyama