Felietony Posła

Nieraz spadek oznacza wzrost

 

Opublikowano dnia 8 grudnia  2013 r., 20.00

 

 

 W ubiegłym tygodniu miałem okazję zapoznać się z najnowszymi wynikami badań Transparency International mówiącymi o poziomie korupcji w poszczególnych krajach świata. Budującym w wynikach przeprowadzonych badań było to, że Polska awansowała o 3 lokaty z 41-ego miejsca w roku ubiegłym na miejsce 38-me i uplasowała się tym samym na najwyższej pozycji w całej historii poddawania jej badaniu w rankingu.

 

Korupcja w sektorze publicznym pozostaje jednak jednym z najpoważniejszych wyzwań na świecie. Jej piętno dotyka w szczególności krajów w okresie transformacji gospodarczej, jednak rak korupcji toczy również kraje rozwinięte. Jej zjawisko jest szczególnie niepokojące w sytuacji pogorszenia się koniunktury gospodarczej i niepewności obywateli o podtrzymanie ich dotychczasowej stopy życiowej. W obecnych warunkach gospodarczych w tych krajach, w które kryzys uderzył najmocniej wskaźnik korupcji uległ znaczącemu podwyższeniu. Wskazać przy tym należy, że już wcześniej był on wysoki. Korupcja jest bowiem naturalnym hamulcem gospodarki. Tam bowiem, gdzie nie występuje albo występuje ona w śladowych ilościach czynnikiem decydującym o powodzeniu bądź niepowodzeniu w biznesie jest konkurencyjność produktów lub usług, które przedsiębiorcy mają do zaproponowania konsumentom. Natomiast tam, gdzie obok uwarunkowań rynkowych występują koszty korupcji, konkurencyjność przedsiębiorstw spada. Stąd kraje, w których poziom korupcji jest wysoki rozwijają się wolniej w okresie prosperity i szybciej staczają się w czasie kryzysu. Układy nie zmieniają  upodobań konsumentów a są drogie w utrzymaniu tak dla państwa, jak i każdego obywatela.

 

W swoim raporcie Transparency podkreśliła, że ponad dwie trzecie uwzględnionych w raporcie krajów uzyskało wyniki poniżej 50 punktów, co wskazuje na poważne problemy z korupcją. Zagrożenie występuje wtedy na wszystkich szczeblach władzy i dotyczy zarówno pozwoleń udzielanych na szczeblu lokalnym, jak i uchwalania ustaw i regulacji na szczeblu krajowym. Polska uzyskała 60 pkt. poprawiając swój wynik o 2 punkty względem roku poprzedniego.

 

Wśród krajów UE zwraca uwagę spadek Hiszpanii o dziesięć miejsc w rankingu. Mocno dotknięty przez kryzys finansowy kraj dostał 59 punktów i zajął 40 miejsce. Wyniki poniżej 50 punktów osiągnęły Chorwacja i Czechy (48 pkt), Włochy i Rumunia (43 pkt) oraz Bułgaria - 41 pkt. Najgorzej ocenianym krajem w UE nadal jest Grecja - otrzymała 40 punktów.

Najmniej skorumpowane są Dania i Nowa Zelandia, które uzyskały po 91 punktów. Kolejne miejsca zajęły Finlandia i Szwecja (po 89 punktów), Norwegia i Singapur (po 86 pkt) oraz Szwajcaria - 85 pkt.

 

Na tym tle Polska wygląda nieźle co nie znaczy, że nie mamy jeszcze wiele do zrobienia. Godnym zauważenia jest przy tym, iż podniesienie naszej oceny zawdzięczamy niestworzaniu atmosfery inwigilacji wszelkich sfer życia społecznego, a podtrzymaniu w trakcie światowego kryzysu koniunktury gospodarczej. Stabilizacja daje bowiem poczucie bezpieczeństwa, a te sprzyja budowaniu państwa prawa.


/-/Killion Munyama