Felietony Posła

O dobrym i złym gospodarzu.

Opublikowano 24 czerwca 2013 r., 21.40

W połowie lat 90-tych bydgoska PESA czyli zakład zajmujący się naprawą taboru kolejowego przeżywała trudne chwile. Rozważano jej likwidację jako zakładu, który wobec malejących zamówień z PKP nie ma przyszłości. Wówczas wadze spółki postanowiły postawić wszystko na jedną kartę. Przełomowym okazał się rok 2001, gdy kierownictwo firmy postanowiło wykupić od państwa przedsiębiorstwo i utworzyć spółkę menedżerską. Zaryzykowali, kredyt wzięli pod zastaw własnych majątków (domów i aut) i zaczęli restrukturyzację molocha - z 1700 osób zostało niespełna 900, pozbyto się, też ośrodków wczasowych czy orkiestry dętej. .

 

Przedsiębiorstwo zmieniło nazwę na Pojazdy Szynowe PESA Bydgoszcz Spółka Akcyjna Holding, co było elementem zmiany wizerunku Zakładów. Od tego momentu najważniejszym celem stała się budowa, a dopiero na drugim miejscu modernizacja i naprawa taboru. Firma, chcąc liczyć się na rynku, nie mogła opierać się tylko i wyłącznie na naprawach i modernizacjach taboru. Przyszłością okazała się produkcja własnych modeli.

 

W przełomowym 2001 r. rozpoczęto budowę autobusu szynowego nazwanego Partner. Na bazie pojazdu powstała cała seria późniejszych konstrukcji. Kolejnymi projektami autorskimi PESA był pociąg elektryczny, wreszcie - pierwszy w kraju tramwaj niskopodłogowy. Kluczem do sukcesu były innowacje. PESA nie tylko wyprodukowała pierwszy w Polsce tramwaj niskopodłogowy, ale również pierwsze pojazdy, które posiadały hamulce tarczowe, pierwsze pociągi jednoprzestrzenne czyli takie, po których można przejść bez otwierania i zamykania drzwi. To również PESA opracowała jako pierwsza w kraju pociągi, które mogą jeździć z prędkością ponad 200 km na godzinę.

 

Nowe wysoko zaawansowane produkty sprawiły, że firma mogła walczyć i wygrywać z konkurencją. W ostatnich latach zdobyła między innymi kontrakty na dostawy tramwajów dla Warszawy, pociągów dla niemieckich kolei czy tramwajów dla miast północnych Włoch. Jej najnowszym osiągnięciem jest wygranie przetargu na dostawy tramwajów dla Moskwy. Wskazane osiągniecia sprawiły, że w ciągu ostatniej dekady rozbudowała ona zakład w Bydgoszczy i otworzyła drugi w Mińsku Mazowieckim. Zwiększyła również zatrudnienie do ok. 3700 osób. Reasumując: przedsiębiorstwo generuje zysk i rozwija się.

 

Prezentuje się znacząco lepiej, niż inne zakładu z branży, które pozostały i pozostają pod opieką państwa. Te będąc mniej elastyczne na potrzeby rynkowe i przyzwyczajone do interwencji państwowego właściciela niestety „przespały” większość szans na poważne zmiany. Przez brak rozwoju cofały się względem rynku. Ich zarządów nie cechowała śmiałość w decyzjach lecz walka o zachowanie status quo.

 

Przykład PESA uczy nas jaka na dłuższą metę jest różnica między dobrym, prywatnym właścicielem przedsiębiorstwa, a złym państwowym. Ten ostatni jako nigdy nie stworzony do prowadzenia biznesu, jest zazwyczaj powolny w reakcjach i zachowawczy. Patrzy raczej jak utrzymać pozycję dziś, a nie jak zdobyć rynek w pewnej perspektywie czasu. Warto to mieć w pamięci, gdy za czas jakiś ponownie rozgorzeje dyskusja na temat prywatyzacji, która moim zdaniem już dawno z pożytkiem dla nas wszystkich powinna być doprowadzona do końca.

 

/-/ Killion Munyama