Feletiony Posła

Odroczenie wyroku

            ZUS ponownie znalazł się w tarapatach. 40 mld złotych które Zakład Ubezpieczeń Społecznych winien oddać najdalej do końca marca nie posiada pokrycia w jego zasobach. Jedynym pomysłem Rządu jest w tym wypadku odroczenie spłaty zadłużenia, którego wierzycielem jest skarb państwa o rok tj. do końca marca 2017 r. Co jednak istotniejsze nie ma żadnego strukturalnego rozwiązania, które w przyszłości pozwoliłoby na zbilansowanie finansów FUS (Funduszu Ubezpieczeń Społecznych), a propozycje powrotu do stanu sprzed reformy emerytalnej na pewno pogłębią różnicę pomiędzy przychodami, a wydatkami nieuchronnie powodując kryzys zadłużenia.

 

              Sytuacja ZUS już w tym roku pokazuje, iż przeprowadzona przez poprzedni rząd, trudna reforma emerytalna była i jest działaniem niezbędnym. Mimo wyborczych obietnic nie ma możliwości kreacji pieniądza z niczego na potrzeby utrzymania niewydolnego systemu ubezpieczeń społecznych. Reforma, która miała zapobiec bankructwu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i niebezpiecznemu zadłużaniu się państwa była i jest nieuniknionym rozwiązaniem. Bombardowana w trakcie kampanii wyborczej jako nie potrzebna i szkodliwa miała po wyborach być cofnięta, a pieniądze na utrzymanie starego rozwiązania miały zostać „odnalezione” w systemie, czego jak dowodzi już obecny rok nie udało się zrobić. Co więcej, zamiast rewizji poglądów jedynym proponowanym rozwiązaniem jest odroczenie spłaty zadłużenia co w żaden sposób nie rozwiązuje problemu, a wręcz powoduje jego spotęgowanie. ZUS bowiem w dalszym ciągu pożycza pieniądze, które będzie w przyszłości trzeba oddać. Odroczenie przysporzy jedynie większej dziury w finansach FUS w przyszłym roku. Jeśli do tego czasu nie zostaną poczynione stosowne kroki, a decyzjami ekonomicznymi będzie rządził populizm polityczny co wtedy? Kolejne odroczenia spłat. Jeśli tak to jak długo będzie można rolować dług zanim sytuacja nie stanie się w istocie katastrofalna? Przy cofnięciu reformy potrzeby pożyczkowe FUS liczone będą w ciągu zaledwie kilku lat w setkach miliardów złotych. Zadłużenie, które w ostatecznym rachunku spadnie na skarb państwa w znaczącym stopniu spowoduje wzrost ogólnego zadłużenia państwowego. Biorąc przy tym pod uwagę paraliż Trybunału Konstytucyjnego, spowodowany obecną niekonstytucyjną ustawą, której obecny Rząd nie chce opublikować i tym samym wcielić w zakres powszechnie obowiązującego prawa jedyny apolityczny strażnik polskich finansów może mieć związane ręce. Nie będzie bowiem mógł zapobiec wdrożeniu ustawy budżetowej jako niekonstytucyjnej, w sytuacji gdy wyznaczone przez ustawę zasadniczą progi ostrożnościowe zadłużenia zostaną przekroczone.

 

 

                                                                                                        Killion Munyama