Felietony Posła

Prawo silniejszego, a państwo prawa

              

Niemal każda dyktatura zaczyna się tak samo. Pojedynczy człowiek posiadający określone poparcie społeczne mówi o konieczności korekt obecnego systemu tak by uwolniony przez te korekty potencjał społeczeństwa mógł być wykorzystany. Celem wprowadzenia korekt za milczącym przyzwoleniem społecznym nagina istniejące prawo tak by kolejne instytucje mające za zadanie obronę podstawowych mechanizmów funkcjonowania państwa nie przeszkadzały temu jakby się zdawało wyższemu celowi. Z czasem pacyfikując kolejne organy państwa zyskuje władzę, której zakresu normy demokracji nie przewidują, gdyż jest zbyt wielka by mieścić się w klasycznym trójpodziale na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Skupia ona bowiem wszystkie te funkcje bezpośrednio lub za pośrednictwem figurantów piastujących prominentne stanowiska, a będących tylko marionetkami w ręku dyktatora.

 

Wola dyktatora z czasem staje się prawem, co więcej najczęściej niekonsekwentnym, gdyż ma z jednej strony promować wyobrażenie państwa jakie chce stworzyć, z drugiej zaś tuszować błędy, czy w najgorszym wypadku rzeczywistość. W skrajnych reżimach takich jak np.: w Korei Północnej poziom retuszowania rzeczywistości urasta do kompletnej abstrakcji, w której obywatele jednego z najbiedniejszych i najbardziej zacofanych państw świata czują się obywatelami zasobnego supermocarstwa. Odpowiednio, poziom abstrakcyjności widzenia świata przez społeczeństwo rządzone przez dyktaturę spada wraz z zakresem władzy samego dyktatora, co nie chroni jednak społeczeństwa od błędów rządzącego, a jedynie powoduje większą świadomość o ich popełnianiu. Tak ja wskazałem na początku niemal wszystkie współczesne rządy autorytarne zaczynały tak samo. Prezydenci Putin czy Łukaszenko zaczynali jako orędownicy demokracji mączy uwolnić potencjał społeczny i gospodarczy swoich państw. Wyszło jednak jak zwykle, czyli zatriumfowała niewydolność gospodarcza, błędy i łamanie praw człowieka.

 

Niestety ostatnia decyzja polskiego Rządu o niepublikowaniu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego świadczy o tym, że już nie w sposób zakamuflowany, ale wprost Polska zmierza w tym samym kierunku. Uzasadniając tą decyzje jedynie siłą większości gabinet nominalnie prowadzony przez Beatę Szydło dowodzi, iż nie ma zamiaru liczyć się z obowiązującym prawem niszcząc wszelkie instytucje które staną na drodze realizacji idea-fix jej faktycznego zwierzchnika czyli Prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Neutralizacja Trybunału Konstytucyjnego pozwoli zaś w jego mniemaniu na zamaskowanie zadłużenia, które w wyniku działań obecnego rządu narasta w zastraszającym tempie, a któremu Trybunał mógłby powiedzieć stop. Niestety brak tego hamulca nie spowoduje zmniejszenia się zadłużenia, a zamiecie jego problem pod dywan do momentu, aż będzie zbyt późno.

 

 

                                                                        /-/  Killion Munyama 

Na tej stronie na bieżąco publikujemy informacje dotyczące firmy oraz oferty.

Nowa strona internetowa

Cieszymy się niezwykle z możliwości udostępnienia nowej strony internetowej. Od teraz wszystkie najważniejsze wiadomości są zawsze dostępne w Internecie.