Felietony Posła

Sejm, a teatr, polityk, a aktor – dywagacji kilka

W piątek 20 stycznia byłem w Warszawie, ze względu na czekające mnie w sobotę posiedzenie klubu nie mogłem wrócić do domu. Ze względu na stosunkowo wolny wieczór postanowiłem wraz ze znajomymi wybrać się do polecanego przez nich jednego ze stołecznych teatrów na przedstawienie. Grano operetkę „Baron cygański” J. Strassa. Było to niezapomniane przeżycie.

Niestety to nie ono, ani jemu podobne wydarzenie zdominowało życie publiczne tego dnia. Media, eksperci oraz parlamentarzyści od samego rana zajmowały się sprawą zapalenia, bądź nie zapalenia skręta marihuany w Sejmie przez posłów Ruchu Palikota. Słuchając arii Sandora „Wielka sława to żart” z wyżej wskazanej operetki zastanawiałem się nad fenomenem tego zjawiska. Nurtowało mnie przede wszystkim, to jak można budować wizerunek polityczny jedynie poprzez skandale, hasła i happeningi, które poza szumem medialnym niewiele wnoszą. Dla mnie decyzja o kandydowaniu i następnie zajmowaniu stanowiska publicznego winna się, przede wszystkim wiązać z potrzebą konstruktywnego działania na rzecz dobra państwa i jego obywateli. Nagłośnienie pewnej kwestii, w tym nagłośnienie jej poprzez odstające od przyjętych norm zachowanie powinno być podyktowane jedynie tym, by konstruktywnie rozwiązać zaistniały problem. Tymczasem obserwując zachowania jakby nie było czwartej siły politycznej parlamentu jaką jest Ruch Palikota zastanawiam się czy formy ich działania mają tak naprawdę za zadanie cokolwiek zmienić, czy raczej są jedynie wystąpieniami mającymi za cel przypomnienie o ich obecności w parlamencie.

Nie zajmując, bowiem stanowiska co do podnoszonej przez Ruch kwestii legalizacji marihuany wybrał on najgorszą z możliwych dróg do przeforsowania swojego projektu. Przez swoje zachowanie przekazał bowiem, że „my i tak będziemy to robić i albo nam na to zezwolicie albo będziemy łamać prawo”. Zraził tym samym wszystkie pozostałe frakcje i uciął merytoryczną dyskusję. De facto zamknął drogę do ewentualnej legalizacji marihuany na najbliższe lata. Podobnie stało się, z innymi inicjatywami Ruchu, które przez skandal zostały pogrzebane. 

Czy o to chodziło? Czy polityka to jedynie umiejętność tworzenia wokół siebie szumu medialnego, a wszelkie treści i merytoryczna praca są nieistotne?
Moim zdaniem nie!

/-/ Killion Munyama

 

Komentarze

Brak wpisów.
Wpisz kod
* Pola obowiązkowe