Felietony Posła

Strzał w dziesiątkę

Opublikowano, 10 sierpnia 2013 r., 20.00

Mój powrót ze Stanów Zjednoczonych zbiegł się z czasem z ogłoszeniem przez ten kraj dość istotniej wiadomości. USA wydały bowiem kolejne koncesje na eksport amerykańskiego gazu łupkowego na rynki Europy i Azji. Dały zatem impuls do obniżenia kosztów tego surowca na całym świecie, a więc w perspektywie najbliższych lat i u nas.

Wydobywany od ok. dekady gaz z łupków zrewolucjonizował tamtejszy rynek tego surowca. W ciągu kilku lat ze względu na bardzo niskie koszty wydobycia cena gazu systematycznie spadała osiągając na początku 2013 roku cenę 130 dolarów za 1000 m3, czyli ponad 3 razy niższą niż w Europie. Przykład Amerykanów – wbrew opiniom wielu ekologów – dowodzi, że gaz łupkowy można wydobywać tanio i bez zagrożenia dla środowiska, a dzięki jego użyciu zmniejszać emisję gazów cieplarnianych do atmosfery. Ten ostatni efekt Amerykanie zawdzięczają wypieraniu przez tani gaz węgla w ich elektrowniach. Obecnie 20% elektryczności produkowanej w USA pochodzi z gazu, który jest czystszym paliwem, niż węgiel. Z tego tytułu bez czynienia szkód gospodarce mieszkańcy Zachodniej Półkuli ograniczyli emisję gazów cieplarnianych, co dowodzi przede wszystkim tego, że ekologia może iść w parze z rozwojem gospodarki pod warunkiem, iż nie dzieje się to poprzez wymuszane procesy, ale za sprawą naturalnej gry rynkowej i dążenia do najniższej ceny za świadczone usługi.

 Pomijając szeroko omówioną już kwestię polskiego gazu z łupków, którego prywatnie jestem wielkim zwolennikiem, decyzja podjęta w Stanach Zjednoczonych ma niezwykle ważne następstwa w odniesieniu do rozpoczętych kilka lat temu, a obecnie kończonych inwestycji. Wyposażany obecnie gazoport w Świnoujściu dzięki tej decyzji może zająć bowiem istotną pozycję na gruncie przedsięwzięć związanych z dywersyfikacją dostaw gazu do naszego kraju. Jeszcze nie zbudowany już przyczynił się do zweryfikowania na korzyć Polski umów gazowych jakie mamy z Rosją. Wywalczoną w ubiegłym roku obniżkę cen gazu można jednak traktować jako przedsmak prawdziwej konkurencji między dostawcami  błękitnego paliwa na rynek Polski. Sama  różnica między ceną zakupu gazu rosyjskiego a amerykańskiego czy katarskiego spowodować musi obniżkę cen tego surowca i tym samym realne odciążenie naszych portfeli. Jeżeli  koszt zakupu gazu z Rosji wynosi ok. 450 dolarów za 1000 m3, a w Stanach jest on dostępny po 130 dolarów za tą samą ilość, to albo Rosja obniży cenę albo ile się tylko da kupimy gdzieś indziej.

Gazoport da nam zatem silną pozycję negocjacyjną, której do tej pory nie mieliśmy. Pozwoli przebierać w ofertach i wybrać najtańszą. Da dotychczasowemu monopoliście świadomość, że nawet jeśli w tej chwili możliwości gazoportu pozwolą przy jego maksymalnym wykorzystaniu na zaspokojenie 20% naszych potrzeb, to jeśli nie zmieni on polityki cenowej wobec naszego kraju za kilka lat gazoportów może być kilka, a rosyjski gaz stanie się zbędny. Żeby zatem nie opłacało nam się podejmować inwestycji w kolejne gazoporty musi obniżyć cenę sprzedawanego nam surowca. Musi  iść na ustępstwa, które przyniosą korzyść nam wszystkim.

 

/-/ Killion Munyama