Felietony Posła

Ważna, a kto wie czy nie najważniejsza!

Szeroko dyskutowana w ostatnich tygodniach kwestia reformy emerytalnej budzi uzasadnione i niedające się stłumić emocje. Najtrudniejsza i może dlatego nie podejmowana przez poprzednie rządy sprawa wypłacalności państwa w obliczu zobowiązań socjalnych jakie na siebie wzięło jest kluczowa, zarówno dla nas w perspektywie przyszłości, jak i dla naszych dzieci. Dlatego niniejszy felieton skupię na liczbach, które często są niezauważane w przesyconej demagogią dyskusji publicznej.

 

W 2008 r. w wieku produkcyjnym w Polsce było 24,6 mln obywateli, a w wieku poprodukcyjnym 6,2 mln. Oznacza to, iż na jedną osobę która jest gospodarczo czynna przypadało ¼ osoby, która wyszła z wieku produkcyjnego i rozpoczęła pobieranie świadczeń o charakterze emerytalno-rentowym. W ostatnich latach, mieliśmy do czynienia z emigracją zarobkową na szeroką skalę, co sprawiło, iż wskazana wyżej proporcja jest tak naprawdę zawyżona, gdyż większość spośród ponad miliona młodych ludzi którzy opuścili nasz kraj jest wliczana do osób potencjalnie czynnych zawodowo.

 

W roku 2035 tj. za niecałe 23 lata przy zachowaniu obecnego systemu świadczeń osób w wieku produkcyjnym będzie 20,7 mln, a w wieku poprodukcyjnym 9,6 mln, czyli na jedną osobę uprawnioną do świadczeń będą przypadały jedynie 2 osoby czynne zawodowo, a nie 4 jak jest obecnie.

 

Jeżeli zatem o dzisiejszych emeryturach mówimy jako niskich, a składkach na ZUS jako wysokich to wyobraźmy sobie czym może skutkować brak reform. Państwo jako takie nie bierze bowiem pieniędzy znikąd, bierze je z podatków i różnego rodzaju obciążeń o tym charakterze. Tym samym zobligowane do opieki nad osobami, które są i będą beneficjentami świadczeń zmuszone będzie sięgać jeszcze głębiej do kieszeni każdego z nas, co nie zmieni jednak w obliczu proporcji 1 na 2 faktu, iż świadczenia, które będzie w stanie zapewnić będą rażąco niskie. Realnie niższe od dzisiaj odbieranych. Podkreślę przy tym, że będzie to niezależne od ilości filarów na jakich emerytura będzie oparta. Niezależnie bowiem od tego, czy odkładamy w takim, czy innym funduszu zgromadzony na koncie emerytalnym kapitał musi mieć odzwierciedlenie w realnej gospodarce. Zgromadzone i wypłacane środki, przy zmniejszeniu ilości usługodawców i producentów skutkować będą inflacją, która urealni je do bardzo niskiego poziomu. Nadto wzrost cen będzie podyktowany zwiększeniem obciążeń podatkowych niezbędnych dla utrzymania świadczeniobiorców.

 

Dlatego, mimo iż jest to trudny i kontrowersyjny temat nie mogę na reformę emerytalną spojrzeć inaczej niż jako na najważniejszą i konieczną do przeprowadzenia. Za swój obowiązek uważam jednak podejmowanie tematów i decyzji mogących przyczynić się dla dobra naszego kraju i nas samych jako obywateli.


/-/ Killion Munyama

Komentarze

Brak wpisów.
Wpisz kod
* Pola obowiązkowe