Felietony Posła

Yes, yes, yes …

Opublikowano 9 lutego 2013 r., 22. 00

Cytując klasyka, właśnie słowa tytułu niniejszego felietonu mógłby wykrzyknąć premier po wyjściu z sali negocjacyjnej po ustaleniu perspektywy finansowej Unii Europejskiej na lata 2014-2020. Mimo, że budżet Unii jest mniejszy Polska dostanie więcej stając się znowu największym beneficjentem środków.

W ciągu najbliższych siedmiu lat łącznie w nowym budżecie UE dla Polski przewidziano 105,8 mld euro, czyli ok. 441 mld zł funduszy spójności, rolnych oraz na badania, rozwój i innowacje. Z przyjętego w ubiegły piątek porozumienia wynika, że w ciągu kolejnych 7 lat na Polskę przypada 72,9 mld euro funduszy spójności. Ponadto, Polsce udało się wynegocjować, że VAT płacony przez samorządy przy okazji inwestycji finansowych przez UE będzie mógł być pokrywany ze środków unijnych (tzw. kwalifikowalność VAT). Daje to dodatkowo prawie 7 mld euro. Nadto Polska otrzyma 28,5 mld euro na wspólną politykę rolną.

 

Powyższy efekt, będący niewątpliwie wielkim sukcesem stanie się w niedługim czasie istotnym bodźcem rozwoju dla polskiej gospodarki. Współgrając z potężnym co do nakładów projektem nazwanym: Inwestycje Polskie daje podstawy do przewidywań, iż nadchodzące lata będą latami prosperity. Wpompowanie bowiem w nasz system gospodarczy na przestrzeni kilku najbliższych lat ok. 650 mld zł musi przynieść wzrost ilości miejsc pracy, poprawę jakości infrastruktury oraz zbudowanie podwalin nowoczesnego przemysłu zarówno wydobywczego jak i energetycznego. Dać zatem podstawy do bycia konkurencyjnym w przyszłości, dać nam w perspektywie kilkunastu lat możliwość dogonienia poziomem zamożności naszych zachodnioeuropejskich sąsiadów.

 

Wszystko to – o czym nie warto zapominać – udało się przede wszystkim dzięki roztropnej i cierpliwej postawie zarówno naszej dyplomacji jak i rządu. Dopięliśmy bowiem swego bez tupania nogą przed kamerami i stawiania wszystkiego na ostrzu noża. Negocjacje mimo, że twarde nie miały charakteru groźnego w skutkach happening-u czynionego pod publiczkę połączonego z niemożliwymi do spełnienia dla drugiej strony żądaniami i trzymaniem w pogotowiu słowa „veto”. Strasząc nim bowiem za każdym razem, gdy sprawa nie szła by po myśli któregokolwiek z partnerów w dyskusji dyskutanci nie porozumieli by się nigdy, a oddalone w czasie skutki braku porozumienia były by wręcz fatalne. Rzeczowość, możliwość zawierania rozsądnych kompromisów oraz umiejętność budowania koalicji zadecydowała, iż oto jesteśmy na miejscu tych, którzy z tej rozgrywki otrzymują więcej. Zasłużenie wygrywają dzięki przyjętej i cierpliwie wykonywanej strategii oraz mimo przeciwności w postaci zamieszania na polskiej scenie politycznej, w tym tworzenia alternatywnego niby rządu, o którym pisałem w poprzednim felietonu, wniosku o votum nieufności wobec rządu złożonego w trakcie trwania negocjacji w Brukseli oraz zawieruchy związanej z rzekomym podziałem w ramach PO.

 

Teraz pozostaje tylko ,albo aż tylko trafnie zainwestować otrzymane w bliskiej przyszłości pieniądze. Jednocześnie, skutecznie zatrzymać procedury zmów cenowych w celu efektywnego wykorzystania obiecanych środków. Czego wszystkim przyszłym beneficjentom budżetu unijnego 2014-2020 osobiście życzę.

 

/-/ Killion Munyama