Felietony Posła

Zawód podwyższonego ryzyka

Opublikowano 25 listopada 2012 r., 16:50

Stara prawda głosi, że nie wszystkich da się zadowolić. Tak jest w życiu, tak jest również w polityce. W tej ostatniej, sytuacja jest o tyle trudna, iż zadaniem władz państwowych jest rozstrzyganie o sprawach, które dotyczą w naszym przypadku 38 milionów obywateli. Rozstrzygnięcie sprawy jest zaś decyzją wielowymiarową, gdyż odbywa się na bazie społecznych odczuć, uwarunkowań ekonomicznych, sytuacji międzynarodowej, możliwości jakie daje konstytucja i przyjęty za jej sprawą ustrój. Sprawujące władze organy państwa nie mają tym samym możliwości dowolnego kreowania rozstrzygnięć, które nie pozostaną w związku z realnym światem. Wszelkie decyzje mają swoje odbicie tak w krótkim, jak i długim terminie i mogą a nawet na pewno wpływają na poziom życia obywateli tak teraz, jak i za 10 czy 20 lat. Władza, niezależnie od tego jaka by nie była, nie może np.: z dnia na dzień zmniejszyć podatków o połowę. Chwilowe zadowolenie obywateli w bardzo krótkim terminie zmieniłoby się w oburzenie z powodu niemal automatycznego zmniejszenia rent i emerytur, wstrzymania wszelkich inwestycji publicznych oraz faktycznego zawieszenia działań przez służbę zdrowia, czy policję z powodu braku niezbędnych środków.

 

Każde państwo cierpi na brak kapitału! Nie ma państwa, które posiadałoby takie środki by zaspokoić wszystkie potrzeby swoich obywateli. Jego rolą wyrażoną poprzez działania władz, jest takie postępowanie, by zarówno dziś jak i w przyszłości był możliwy rozwój oraz by standard życia obywatela systematycznie się podnosił.

 

W kontekście powyższego z wielkim zdziwieniem przyjąłem argumentacje niedoszłego zamachowca Brunona K., który w swej intencji miał wprowadzenie nowego, lepszego ładu po usunięciu wszystkich ludzi sprawujących obecnie władze w państwie. Co warte przy tym podkreślenia, planowana przez niego likwidacja władzy była kierowana na równi względem przedstawicieli wszystkich opcji politycznych a nie przeciwko jednemu środowisku, co w sposób oczywisty dowodzi, iż zdaniem niedoszłego zamachowca zmiana ludzi niesie za sobą automatyczną zmianę realiów rządzenia. A obecnie zasiadający w sejmowych, czy senackich ławach jedynie przez złą wolę nie chcą ogłosić, zniesienia podatków, nakazu sprzedawania paliwa za złotówkę, czy podniesienia pensji o 200%.

 

Niestety, automatyczną zmianę realiów rządzenia przez wymianę ludzi widzi nie tyko Brunon K. W trakcie spotkań, jakie regularnie odbywam zarówno w biurze poselskim, jak i w trakcie różnego rodzaju imprez, często natrafiam na osoby, którym wydaje się, że wszystko zależy od człowieka lub od grupy ludzi, i że jeżeli większość chce inaczej to ten człowiek, czy ta grupa winna się podporządkować woli większości.

 

Dobrym przykładem jest tutaj reforma emerytalna o przeprowadzeniu, której zadecydował długoterminowy interes państwa a nie dążenie do najpopularniejszego rozstrzygnięcia. Zmiana rządu, całego parlamentu, czy prezydenta nie zmieniłaby w tym przypadku nic. Nie pozwoliłaby bowiem na zdefiniowanie nowej ekonomii, która zapewniałaby branie przez państwo pieniędzy znikąd przez długie lata.

 

/-/ Killion Munyama

Komentarze

Brak wpisów.
Wpisz kod
* Pola obowiązkowe